poniedziałek, 2 kwietnia 2012

KOZEL CUP 2012

Oczekiwany od roku Kozel Cup dostarczył jeszcze więcej przygód i zmagań z jarkami za sprawą 2-ch etapów na Parchatce.

Co wyszło na +?
- obyło się bez strat w ludziach
- pierwsze zmagania zakończone na pudle
- znaleźliśmy w Puławach zawalistą "pizzoszke"
Jedynym minusem było info/żarcik w którym polecono płaskie obuwie na sprint.

 Sprincik raczej bez błędów.

 Middle



 Prawie bez błędnie, na 5tke coś mi odwaliło i postanowiłem biec na 10tke, reszta poszła całkiem sprawnie.

Bieg pościgowy na dystansie klasycznym
Do tego etapu dotarła jedynie połowa kategorii... Rozpoczęła się harda rywalizacja o gwarantowane podium.

Start g.10.00, start pierwszego zawodnika po 2ch etapach z kat.M20, M21 g.10.05(Ja i Karol).
Godzina 10.09 i 40parę sekund - wychodzi grupa pościgowa (Owczar i Prasi).
Jak widać sranie przed pościgiem dało o sobie znać - błąd na 1ke...- optymistycznie około 1min błędu. Trzeba było ogarnąć dupeczkę i zacząć czytać mapirke. W drodze na pkt 3 zauważyłem jak połowa grupy pościgowej robi błąd, co mnie bardzo podbudowało oraz zasiało lekki zamęt (o położenie drugiej połowy).
Wiadomo było, że Rafał nie odpuści i będzie mocno biegł do końca.
Droga na punkt nr7 - przyniosła pierwszą konfrontacje. Na przeciwległym brzegu (na moje szczęście głębokiego jaru) pojawia się Owczar... Od tego momentu wiedziałem, że limit błędów na ten bieg właśnie ulega wyczerpaniu. Udało się! Przewaga jednego jaru powoli się powiększała, podczas drugiej konfrontacji w okolicy 13 i 14 punktu wyraźnie wzrosła o kilkanaście sekund. Po punkcie 19 wiedziałem, że całe sranie się dobiega do końca.

 Poniżej znajdzie się fota z zakończenia.
(Ja wraz z dwoma ziomkami)


3 komentarze:

  1. czyżby WIELKI powrót? czy tylko okazjonalna notka?

    OdpowiedzUsuń
  2. gorąca biba, szmule i zimne drinki

    OdpowiedzUsuń